Najtrudniejsze słowo świata

I nie jest to Eyjafjallajökull

0

Najtrudniejsze słowo świata wcale nie jest nazwą islandzkiego wulkanu (Eyjafjallajökull) ani budką dróżnika po niemiecku (Eisenbahnknotenpunkthinundherschrieberhauschen). Nie, to słowo, które zwłaszcza pod polską szerokością geograficzną z wielką trudnością przechodzi przez gardło. Z niewyjaśnionych powodów jest pomijane lub wypowiadane w taki sposób, że zupełnie traci na znaczeniu.

Jestem pewien, że każdego dnia masz okazję tego doświadczyć. Albo sam zapominasz o jego wypowiedzeniu, albo osoba, z którą rozmawiasz, za wszelką cenę stara się go uniknąć. Znacznie bardziej preferowane jest takie sformułowanie wypowiedzi, aby zgrabnie obejść go na około. Taka gra towarzyska. Wszyscy wiedzą, o co chodzi, ale nikt nie powie tego na głos. Tak jak nie wspomnisz w rodzinnym gronie o tym dalekim wujku, który ma coś nie tak z głową. Albo o ciotce, która została starą panną, a to stado jej wrednych kotów, to już powiem ci, że do szału mnie doprowadzają. Tego po prostu się nie mówi.

Wyduś to z siebie

Czasem jesteś w stanie się zdobyć na jego wyartykułowanie. Często przyjęcie solidnej dawki alkoholu jest kluczowym czynnikiem to umożliwiającym. W stanie lekkiego podchmielenia łatwiej o szczerość. Łatwiej mówić o tym to, czego normalnie się wstydzisz. Tak już jest. Ze względów zdrowotnych nie polecam jednak tej metody. Lista oczekujących na przeszczep wątroby jest długa, a do kolejki co chwilę wpada ktoś po spożyciu takich ładnych grzybków, które do złudzenia przypominają kanie.

A pomyśl tylko, o ile łatwiejsze i przyjemniejsze byłoby twoje życie, gdybyś tylko przełamał swój strach i obawę i używał go częściej. To jedno proste słowo jest nośnikiem potężnego ładunku pozytywnej energii. Jest w stanie wywołać uśmiech zarówno na twojej twarzy, jak i na twarzy twojego rozmówcy.

Przezwycięż więc genetyczne obciążenie nakazem równania w dół i zmień swój pogląd na świat i innych ludzi. Następnym razem, zamiast wymyślać niestworzone historie mające na celu wtapianie się w szarą, bezimienną masę ludzką, powiedz po prostu DZIĘKUJĘ.

Wdzięczność – niedoceniana cecha

Nieumiejętność przyjmowania komplementów, docenienia własnej wartości to prawdziwa zmora. Zresztą pomyśl, jak sam się czujesz, kiedy chcesz powiedzieć komuś coś miłego, a druga osoba za wszelką cenę nie chce tego przyjąć. Ty chcesz ją docenić, sprawić jej przyjemność, a ona sprawia, że czujesz się zakłopotany. Tak, jakby jej pozytywny wizerunek w Twoich oczach był czymś wstydliwym, co nie przystoi “porządnemu człowiekowi”. Wywołuje niezrozumiałe wyrzuty sumienia i nieuzasadnione próby usprawiedliwienia się, pomniejszenia swoich zasług, osiągnięć i szukania dziury w całym.

Kiedy więc ktoś powie, że ładnie wyglądasz, nie mów “Daj spokój, źle spałem, oczy mam podkrążone, zmęczony jestem, a w ogóle to wolałbym z domu nie wychodzić“. Uśmiechnij się i powiedz “dziękuję“.

Kiedy ktoś pochwali twój strój, nie mów, że to stare, znoszone ubranie, a tu widać, że zaczęło się już przecierać i zaraz wypadnie dziura. Uśmiechnij się i powiedz “dzięki“.

Kiedy ktoś doceni twoją ciężką pracę, nie mów, że to nie było nic trudnego, że każdy głupi by to zrobił. Uśmiechnij się i powiedz “dziękuję“.

Dodaj to najtrudniejsze słowo świata do swojego słownika. Znaj swoją wartość. Jeśli ty jej nie dostrzegasz, to inni też w końcu przestaną.