Chwile, które pamiętasz

Nawet najdrobniejsza rzecz może być źródłem wspomnień na całe życie

0

Nigdy nie wiesz, czy ten piękny, zdumiewający i zapierający dech w piersiach widok, nie jest ostatnią rzeczą, jaką widzisz w życiu. To jednak właśnie dla takich chwil warto żyć.

Wspomnienia wiecznie żywe

Wspomnienie pierwszej gwiazdki i radosnego podekscytowania towarzyszącemu rozpakowywaniu prezentów leżących pod choinką lub obudzenie się nad ranem i znalezienie ich na poduszce tuż obok głowy, chociaż obiecywałeś sobie, że tym razem nie zaśniesz i dowiesz się w końcu, kto te podarki tam zostawia.

Wspomnienie pierwszej młodzieńczej miłości i poczucie, że świat ma tylko jedno oblicze piękna – jest nim twarz ukochanej, która towarzyszy Ci przez cały dzień i nie opuszcza nawet we śnie.

Wspomnienie zdumienia, w jakie sprawiło Cię odkrycie, jak wielki jest świat. Że to co znałeś wokół siebie – rodzina, znajomi, ulica i miasto to zaledwie maleńki ułamek możliwości, jakie się przed Tobą otwierają. Wybór praktycznie nieograniczony. Wolność i zachwyt, którym nie sposób się nie zachłysnąć.

Wspomnienie wrażenia, jakie zrobiło na Tobie pierwsze spotkanie oko w oko z morzem. Jego bezkresem, dostojnością i siłą ukrytą pod pozornie łagodnym szumem fal leniwie głaszczących piaszczysty brzeg.

Nie chodzi o banalne kolekcjonowanie wspomnień, ściganie się na ilość odwiedzonych krajów, zdobytych szczytów, pstrykniętych fotek i języków, którymi jesteś w stanie się porozumieć. Czasem pozornie najdrobniejsza rzecz może być źródłem wspomnień na całe życie.

Kiedyś i dziś

Dziś rano wstałem skoro świt, podniosłem rolety w oknach i oczom moim ukazał się widok, jaki doskonale pamiętam z dzieciństwa. Świat, który kładąc się do snu, był szary, brudny i przygnębiający, nagle został pokryty nieskazitelnie czystym, białym puchem. Samochody, drzewa, dachy domów, chodniki i każda najdrobniejsza nawet rzecz zyskała zupełnie nowe oblicze. Patrząc na to wszystko, nagle przed oczami stanął mi widok z okna rodzinnego domu. Zobaczyłem duży ogród i drzewa, których gałęzie wprost uginały się pod ciężarem śniegu. Do karmnika zlatywały się właśnie sikorki, a pies radośnie skakał po zaspach, wytyczając surrealistyczne ścieżki.

Na ten krótki moment znów stałem się tym małym chłopcem, któremu tak niewiele było trzeba do bycia szczęśliwym.

Są takie chwile, kiedy nieważne ile masz lat za sobą i ile już przeżyłeś. Nagle zatrzymujesz się choćby na sekundę, by w pełni docenić to, co stało się Twoim udziałem. Czujesz dumę i tę beztroską radość właściwą dziecku. Oby w Twoim życiu takich chwil było jak najwięcej.